Orzeł Pawłowice Wrocław - strona oficjalna

Strona klubowa

Logowanie

Statystyki drużyny

Kalendarium

19

11-2018

pon.

20

11-2018

wtorek

21

11-2018

środa

22

11-2018

czwartek

23

11-2018

piątek

24

11-2018

sobota

25

11-2018

niedziela

Ostatnie spotkanie

Zorza Pęgów 0:5 Orzeł Pawłowice
2018-06-10, 16:00:00
    relacja »
oceny zawodników »

Najlepsi typerzy

Zaloguj się, aby typować.
Lp. Osoba Pkt.

Ankiety

Którą grupę Klasy A w sezonie 2013/2014 uważasz za najtrudniejszą?

Statystyki

Brak użytkowników
zalogowanych i 1 gość

dzisiaj: 43, wczoraj: 395
ogółem: 2 462 439

statystyki szczegółowe

Aktualności

Podsumowanie pierwszej części rundy jesiennej.

  • autor: Radosław Skawski, 2011-10-04 10:56

Mamy już za sobą pięć z dwudziestu meczów, jakie zdecydują o naszym miejscu w końcowej rywalizacji obecnego sezonu. Z tej okazji wróćmy myślami do tego, co już za nami. Zajmujemy dobre, drugie miejsce, jednak kilka drużyn rozegrało dotychczas o jeden mecz mniej od nas. My będziemy pauzować w ostatniej kolejce. Pozostało jeszcze wiele meczów i z pewnością nikt nie odda nam punktów bez walki.

Ten sezon musi być przełomowy. Głównie z tego powodu, iż jest to nasz trzeci sezon w Klasie B, którą chcielibyśmy już opuścić na rzecz wyższej klasy rozgrywkowej. Awansować nie jest łatwo, jednak liczymy na to, iż pomoże nam w tym mocniejsza kadra, niż w ubiegłych latach.

Od początku sezonu widać, że kilku nowych zawodników zdobyło zaufanie trenera Radosława Jasińskiego. Miejsce w pierwszej jedenastce zapewnili sobie: Grzegorz Krzan, Adam Kubiczek, Grzegorz Kubiczek oraz Paweł Kulik. Z pewnością pozostali zawodnicy nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa. Mowa tu zarówno o nowych twarzach, jak również o tych, którzy od dłuższego czasu reprezentują barwy pawłowickiego Orła.

Zanim rozpoczęliśmy zmagania ligowe, przyszło nam wystąpić w rundzie wstępnej Pucharu Polski. Świadomie użyłem słowa "wystąpić", bo konfrontując się z drużyną grającą w klasie okręgowej, nie mogliśmy liczyć na nic więcej, jak na lekcję lepszego futbolu. W obecnej chwili nikt nie oczekuje od nas pokonywania wyżej notowanych zespołów, lecz zwycięstw z tymi, z którymi walczymy w tym sezonie o ligowe punkty.

Na rozgrzewkę przyszło nam grać u siebie z Malinką Malin. Przebieg gry nie pozostawiał złudzeń, który zespół jest lepszy, pomimo, że to rywale strzelili pierwszą bramkę. Jednak na nic więcej nie było ich stać tego dnia, bo mecz zakończył się naszym zwycięstwem 5:1.

Kolejne spotkanie, to wyjazd do Kryniczna, z którym do tej pory jeszcze nie przegraliśmy. Ten mecz był piątą potyczką obu drużyn i kolejną, kiedy rywal nie znalazł sposobu, by z nami wygrać. Niestety tym razem my również nie potrafiliśmy pokonać Komety i nastąpił podział punktów. To był jak do tej pory nasz najsłabszy mecz w tej rundzie. W szeregach Orła zabrakło aż pięciu, obecnie podstawowych zawodników (m.in. Ireneusz Augustyniak, Grzegorz Kubiczek, Marcin Sikora, Sebastian Szota i Dawid Świątek). Na szczęście w skład drużyny wchodzą inni, wartościowi gracze, którzy w każdym momencie dadzą z siebie wszystko. Dzięki nim udało się przywieźć jeden punkt z trudnego terenu.

Trzeci mecz, to kolejne trzy punkty, jakie dopisaliśmy do swojego dorobku. Krzyżanowice w pierwszej połowie postawiły trudne warunki. Druga część gry przyniosła nam dwie bramki i był to najmniejszy wymiar kary, jaki mogliśmy zafundować szóstej ekipie poprzedniego sezonu.

O czwartym meczu najchętniej nic bym nie napisał. Wiedzieliśmy, że aby zdobyć jakikolwiek punkt na tragicznym boisku w Brzeziej Łące trzeba mieć mnóstwo szczęścia. Tam potrafi grać tylko Tęcza. Kartoflisko to zbyt łagodne określenie stanu "murawy", jaki można zaobserwować na tym mini-boisku. Chcieliśmy się zrehabilitować po ubiegłorocznej porażce, jakiej doznaliśmy w ostatnich sekundach meczu. Tym razem gospodarze również wysoko zawiesili poprzeczkę. Strzelili bramkę po rzucie rożnym. Chwilę później jeden z ich zawodników został ukarany czerwoną kartką i graliśmy w przewadze, której nie dało się odczuć, bo pole do gry spełnia minimalne wymiary. Boisko uniemożliwiało rozegranie składnej akcji, a na dodatek każde nasze zbliżenie się do bramki Tęczy było przerywane faulem. Porażka 0:1 jest niesprawiedliwa, co nie zmienia faktu, że spotkanie stało na bardzo słabym poziomie. Oczywiście nie możemy zwalać winy tylko na stan murawy. Przegraliśmy na własne życzenie i straciliśmy na kilka meczów najlepszego snajpera, Dawida Świątka, który został ukarany czerwoną kartką za ubliżenie sędziemu. Jeśli ktokolwiek mówi o wulgarności naszych kibiców, to chyba nie doświadczył chamstwa ze strony kogokolwiek z Tęczy Brzezia Łąka. Pijani porządkowi, wulgarne epitety kierownictwa drużyny, czy piłkarzy, to tylko część niedociągnięć (pisząc łagodnie) panujących w tym klubie. Sześć dni po meczu seniorów, w tym samym miejscu grali nasi trampkarze. Po meczu do szatni Orła wszedł jeden z młodych piłkarzy Tęczy i strzelił w twarz naszemu zawodnikowi. Czy to normalne? Z pewnością nie pozostawimy tej sprawy bez echa.

Spotkanie z Długołęką 2000 miało być przełomowe. Przede wszystkim nie mogliśmy sobie pozwolić na kolejną porażkę. Goście w ubiegłym sezonie grali w Klasie A. To spore doświadczenie, które z pewnością procentuje w obecnym sezonie. Początek pierwszej połowy lekko zdominowała Długołęka, a my graliśmy z kontry. Mieliśmy zdecydowanie lepsze sytuacje pod bramką przeciwników, ale nie udało się nic strzelić. Tuż przed przerwą defensywa gości zupełnie się pogubiła, a my nie wykorzystaliśmy co najmniej dwóch stuprocentowych sytuacji. Do przerwy utrzymał się bezbramkowy remis. Po przerwie musieliśmy zaatakować. Gościom zaczęło brakować sił. Kilka minut po przerwie po podaniu Adama Kubiczka Radosław Skawski wyprowadza Orła na prowadzenie. Niestety nasza radość nie trwała długo, bo Długołęka 2000 fenomenalnym strzałem pod poprzeczkę pokonała naszego bramkarza. Chwilę później przegrywaliśmy już 1:2, a goście zdobyli bramkę z rzutu karnego. Gdy wydawało się, że jest już po meczu, Paweł Kulik wyrównuje stan gry na 2:2 po dośrodkowaniu Sebastiana Szoty. Nie minęło pięć minut, a bramkę życia zdobył Ireneusz Augustyniak. Kapitalnie uderzył z 20 metrów, nie dając żadnych szans bramkarzowi przyjezdnych. Wstąpiła w nas wielka radość i pewność siebie, którą można było zauważyć w kolejnych atakach, które konstruowaliśmy składnie, szybko i z pomysłem. Czwarta bramka była dziełem Grzegorza Krzana, jednak trzeba przyznać, iż wypracował ją Adam Kubiczek, który rozgrywał świetne zawody. Goście byli zaskoczeni. Mecz był fantastycznym widowiskiem, jakiego nie powstydziłyby się wyższe klasy rozgrywkowe. Na pochwałę zasługuje każdy zawodnik. Wygrana 4:2 jest w pełni zasłużona i sprawia, że z optymizmem podchodzimy do zbliżających się, równie trudnych spotkań...

Podsumowując, przed nami jeszcze bardzo ciężka i daleka droga, jednak mamy nadzieję, że nie zlekceważymy żadnego przeciwnika i małymi krokami będziemy się zbliżać do upragnionego celu...


  • Komentarzy [0]
  • czytano: [1260]
 

Musisz się zalogować, aby dodawać komentarze.

Najbliższe spotkanie

W najbliższym czasie zespół nie rozgrywa żadnego spotkania.

Reklama

Sponsorzy Złoci

Z. W. M. Nielipiński

Bikkoplast

Sponsorzy Srebrni

Aguri

Aner Stal

Atha

Drukexpress

MIRS

Publicon

Zegar

Losowa galeria

Klasa B: Orzeł Pawłowice - LKS Krzyżanowice (5:0)
Ładowanie...

Wyniki

Ostatnia kolejka 26
Zorza Pęgów 3:2 KS Łozina
Orzeł Pawłowice 3:0 Kometa Krzelów
Orla Korzeńsko 4:2 Plon Gądkowice
Barycz Sułów 2:1 Iskra Pasikurowice
Barycz Milicz 3:0 Dolpasz Skokowa
Kometa Kryniczno 1:11 Błysk Kuźniczysko
Victoria Orzeszków 5:6 Lotnik Twardogóra

Wyszukiwarka

Tłumaczenia strony

Język angielski   Język niemiecki   Język rosyjski

Język hiszpański   Język francuski   Język włoski

Język czeski   Język szwecki   Język japoński

Buttony

Sport.pl